|
|
|

W dobie coraz bardziej powszechnego stałego dostępu do Internetu, kiedy to
komputery często chodzą prawie non-stop nawet podczas naszej nieobecności ściągając
co obszerniejsze materiały do późniejszego wykorzystania, coraz istotniejszą
kwestią staje się odpowiednie zabezpieczenie tak pracującego systemu.
Zjawisko powszechnie znane każdemu użytkownikowi OS'ów linuxopodobnych jest
zarazem powszechnie lekceważone przez ludzi korzystających z Windowsów. Jeśli
jeszcze nie przekonaliście się, że chodzący samopas komputer wpięty do
sieci bez zastanowienia się nad odpowiednią konfiguracją jest jak otwarte
auto na parkingu z tabliczką 'czekam na złodzieja', nie kuście dłużej losu.
Warto zapoznać się chociaż z podstawowymi metodami zabezpieczeń - jeśli już
ktoś weźmie nas na celownik, niech przynajmniej nie ma łatwo... Dotyczy to
tak ataków przeprowadzanych zdalnie, jak i osób mających fizyczny dostęp do
komputera (w pracy, szkole czy domu, gdzie przecież nie jesteśmy sami, a gdzie
czasem nie potrzeba żadnego hackera do wywołania poważnego problemu).

Najważniejszą, a zarazem najprostszą w wykonaniu rzeczą, jest
trzymanie zaktualizowanego systemu. Co to oznacza? Aplikowanie
odpowiednich patchy (hotfixów, łatek, ...) bez lekceważenia
informacji o potencjalnych zagrożeniach. Można powtarzać to do
znudzenia, a i tak całkiem spora grupa użytkowników tego nie robi.
To poważny błąd. Informacji o tego typu rzeczach najlepiej szukać
w specjalistycznych serwisach, np. takich jak nasz. Regularne
samodzielne ich przeglądanie, choćby tylko pod kątem opisywanych
dziur w zabezpieczeniach, da o wiele więcej niż poleganie na
znajomych, sąsiadach, czy własnej intuicji. Korzystanie z serwisu WindowsUpdate
jest rzeczą nad wyraz pożądaną (ze wszechmiar wskazana jest
bezwzględna instalacja wszystkiego, co określane jest tam mianem Critical),
nie jest to jednak wystarczające. Podobnie z oficjalną stroną MS poświęconą
bezpieczeństwu Windowsa XP (znajdziecie ją pod
tym adresem). Odpowiednie łatki często pojawiają się tam
po prostu zbyt późno, dając hackerom czas na trenowanie swoich
umiejętności. Jeśli dowiadujemy się o problemie dopiero z
WindowsUpdate znaczy to, że z dużym prawdopodobieństwem taką łatkę
można było już gdzieś wcześniej dostać. Pojawia się tutaj co
prawda problem ufania serwisom, z których ściągamy aktualizacje
zabezpieczeń. Najpewniejszym miejscem, z którego zaleca się
pobieranie łatek (już konkretnych plików), są serwery Microsoftu.
Dopiero w drugiej kolejności poważne serwisy zajmujące się tą
tematyką. W Polsce jest takich raptem kilka, warto się z nimi
zapoznać.
Kwestią związaną z trzymaniem systemu w jak najbardziej aktualnej
postaci jest wybór wersji językowej. Polska lokalizacja XP, podobnie
jak i lokalizacje innych produktów Microsoftu, zazwyczaj nie są
traktowane priorytetowo. Dlatego też często zdarza się, że łatka
do znanego problemu jest już dostępna, jednak tylko dla angielskiej
edycji (same Service Packi wychodzą z kilkumiesięcznym opóźnieniem!).
To spory argument ZA używaniem angielskiej wersji systemu, która
przecież z powodzeniem obsługuje polskie czcionki, klawiaturę czy
polskie programy.

Jak słusznie zauważył Piotr/piciu/Krzyżański (thx), nie sposób
nie zwrócić uwagi w takim artykule na kwestię, o którą trzeba
zadbać już na etapie instalacji samego Windowsa. Chodzi oczywiście
o system plików. Bezwględnie zalecamy korzystanie z NTFS'a zamiast
staruszka FAT'a. Dlaczego? Z kilku powodów - przede wszystkim, system
ten oferuje zaawansowane możliwości kontroli dostępu do zasobów.
Dzięki temu można swodobnie ustawiać prawa odczytu i zapisu nawet
dla pojedyńczych plików czy katalogów (co przyda się w opisywanym
później udostępnianiu materiałów w sieci lokalnej czy też
tworzeniu tzw. bezpiecznych katalogów, w których w sposób
zaszyfrowany przechowywać możemy swoje najcenniejsze rzeczy). Mało
tego, NTFS jest znacznie bardziej odporny na uszkodzenia (powstałe
np. w wyniku zawieszenia się lub spontanicznego restartu komputera).
Jeśli zainstalowaliśmy już system na partycji FAT'owej, możemy
skorzystać z narzędzia do konwersji. Wpisując w polu Start/Run
polecenie convert c: /fs:ntfs dokonamy konwersji istniejącego
systemu plików na dysku c: bez utraty istniejących danych.
Drugą rzeczą jest katalog (a także i dysk), w którym zainstalowany
jest system. Domyślnie jest nim c:/WINDOWS i stanowi to cenną
informację dla potencjalnego hackera. Dlatego też zaleca się
zainstalowanie Windowsa w niestandardowym katalogu (a w ramach możliwości,
także i na niestandardowej partycji). Sama zamiana c:/WINDOWS na np.
c:/WINDOWSXP spowoduje, że większość popularnych narzędzi użytych
przeciwko nam bez większego zastanowienia po prostu nic nie da.

Windows XP w trakcie instalacji tworzy konta użytkowników: Administrator
i Guest. Dzięki temu potencjalny hacker od razu zna
przynajmniej dwa funkcjonalne loginy, a to czasem już całkiem sporo.
Można to prosto i szybko poprawić. Uruchamiamy secpol.msc
(np. przez Start/Run), rozwijamy zakładkę Local Policies
i wybieramy Security Options.

Interesujące nas opcje to Accounts: Rename administrator account
i Accounts: Rename guest account. Zmieniamy w tym miejscu te
dwie wartości na wybrane przez nas. Następnie opcję Accounts:
Guest account status ustawiamy na Disabled, żeby uniemożliwić
anonimowy dostęp do naszego komputera. W celu udostępniania plików
najlepiej jest zrobić osobne konto użytkownika i jego hasło
przekazać tylko tym, którym z całą pewnością chcemy dać dostęp
do naszych zasobów.
Inną istotną rzeczą, o której wypada wspomnieć przy okazji kont
systemowych jest to, że nie powinno się pracować na systemie z
konta administratora. To też z pewnością nie nowość dla użytkowników
linuxa. Windows XP jednak defaultowo przy instalacji tworzy nam konto
z uprawnieniami administratora, co nie jest zalecane. Dlatego też
należy po podjęciu wspomnianych już kroków odnośnie kont
administratora i gościa stworzyć sobie dodatkowe konta
wykorzystywane na codzień. Z prawami zwykłych użytkowników - jedno
do udostępniania plików w sieci lokalnej, drugie do normalnej pracy.
Konta administratora (z szeregiem niebezpiecznych uprawnień) będziemy
używać wtedy tylko do grzebania w systemie (np. instalowania programów,
zmian konfiguracji), a nie do takich trywialnych rzeczy jak przeglądanie
stron www. Przy takim wykorzystaniu możliwośći oferowanych przez
system obsługujący wiele kont użytkowników, ewentualne włamanie z
poważnymi konsekwencjami staje się od razu trudniejsze.

W tej samej zakładce, w której edytowaliśmy parametry kont
administratora i gościa, warto wyłączyć (ustawić na Disabled)
następujące opcje:
- Interactive logon: Do not require
CTRL+ALT+DEL.
- Network access: Allow anonymous SID/name
translation.
- Network access: Let Everyone permissions
apply to anonymous users.
- Recovery console: Allow automatic
administrative logon.
- Recovery console: Allow floppy copy &
access to all drives & all folders.
Natomiast jako włączone (Enabled) z kolei
te:
- Devices: Restrict CD-ROM access to locally
logged-on user only.
- Devices: Restrict floppy access to locally
logged-on user only.
- Interactive logon: Do not display last user
name.
- Network access: Do not allow anonymous
enumeration of SAM accounts.
- Network access: Do not allow anonymous
enumeration of SAM accounts & shares.
- Network security: Do not store LAN Manager
hash value on next password change.
- System objects: Strengthen default
permissions of internal system objects (e.g., Symbolic Links).
Wejdźmy teraz w zakładkę Local Policies/User
Rights Assignements. Także tutaj jest kilka ciekawych rzeczy, o
których wypada wiedzieć:
- Access this computer from network: ta
opcja pozwala wybrać nazwy konkretnych użytkowników, którzy będą
mieli dostęp do tego komputera z sieci. Najlepiej pozostawić tam
jedynie stworzonych własnoręcznie (publiczne konto Guest
wyłączyliśmy już wcześniej) użytkowniów tylko na użytek połączeń
sieciowych.
- Deny access to this computer from the
network: tutaj możemy podać użytkowników, którym chcemy
zabronić możliwości, którą omawialiśmy powyżej. Jeśli
jednak poprzednią opcję skonfiguruje się wg. naszych zaleceń,
nie potrzeba już tutaj dodatkowo potwierdzać swojego wyboru.
Niemniej, warto wiedzieć o takiej możliwości.
- Deny logon locally i Deny logon
through Terminal Services: tutaj podajemy nazwy użytkowników,
którym chcemy zabronić logowania się na nasz komputer - czy to
w formie bezpośredniej posiadając fizyczny dostęp do maszyny,
czy też przez usługi zdalnego dostępu. Należy tutaj podać
wszystkich użytkowników, których używamy do udostępniania
plików czy innych zasobów (drukarki itp) w sieci (namawialiśmy
do tego przy okazji wyłączania konta Guest).
Ponadto, w zakładce Computer Configuration/Administrative
Templates/System/Windows File Protection modułu gpedit.msc
(uruchamiamy go tak samo jak secpol.msc) znajdźmy opcję Set
Windows File Protection scanning. WFP to moduł sprawdzający
integralność systemu reagujący na próbę podmiany kluczowych jego
plików. Różne poradniki wyciskania siódmych potów z XP zalecają
wyłączenie WFP, my jednak ostrzegamy, że fakt ten zdecydowanie
odbije się na stabilności i bezpieczeństwu. Dlatego też radzimy
ustawić tą opcję na Enabled/Scan during setup, dzięki czemu
sprawdzanie będzie dokonywane dodatkowo przy każdym restarcie.

Ciężko jest wymyślić hasło, którego nie da się zcrakować.
Skupmy się zatem na tym, żeby ewentualne złamanie hasła uczynić
jak najcięższym zadaniem. A że do problemu stosowania haseł
podchodzimy w większości przypadków ze znudzeniem i rutyniarstwem,
czas nałożyć sobie samemu ograniczenia, które przypomną o
konieczności dbania o bezpieczeństwo. W tym celu ponownie
uruchamiamy program secpol.msc, rozwijamy zakładkę Account
Policies i wybieramy Password Policy. Jest tutaj klika
opcji, z którymi warto się bliżej zapoznać:
- Enforce password history: ustala, ile
razy musimy zmienić własne hasło, nim będziemy mogli ponownie
użyć któreś stosowane już wcześniej. Najlepiej unikać czegoś
takiego zupełnie, dlatego też zalecamy ustawienie tej opcji na
najwyższą możliwą wartość, 24.
- Maximum password age: określa, jak długo
możemy używać danego hasła. Po upływie tego czasu (liczonego
w dniach) zostaniemy poproszeni o zmianę. Defaultowa wartość 0
jest raczej niewskazana, zalecalibyśmy ustawienie jej na rząd
30-60 dni.
- Minimum password length: to minimalna
liczba znaków, jaką może mieć dopuszczalne hasło. Zalecamy
ustawienie tej wartości na minimum 6-8.
- Password must meet complexity requirements:
to opcja, której włączenie powoduje akceptowanie haseł o dużej
złożoności. System nie zaakceptuje wtedy hasła zawierającego
w sobie ciąg znaków z loginu lub takiego, które nie składa się
z dużych i małych liter oraz cyfr i znaków specjalnych.
Opcje te szczególnie przydatne są, gdy chcemy
narzucić innym użytkownikom stosowanie się do odpowiednio wysokich
standardów zabezpieczeń (co może się przydać, kiedy współdzielimy
komputer z innymi ludźmi). Jest też i batem dla nas samych - jeśli
system przypomni nam o konieczności zmiany hasła, prościej będzie
je zmienić (tutaj Windows z odpowiednimi ustawieniami zadba o to, żebyśmy
wybrali w miarę bezpieczny ciąg znaków) niż grzebać w
ustawieniach zabezpieczeń w secpol.msc :-)

Internet Explorer jest jedną z najbardziej newralgicznych części
systemu Windows XP. To właśnie w niego wymierzana jest zdecydowana
większość ataków przy użyciu najpopularniejszych metod.
Odpowiednie ustawienie przeglądarki przed przystąpieniem do
radosnego surfowania po sieci jest zatem rzeczą podstawową. Warto
dodać, że umiejętności tzw. script-kiddies, czyli dzieciaków włamujących
się do komputerów, zwykle kończą się właśnie na atakach okołoInternetExplorerowych.
Pozostałe metody są już nieco trudniejsze w zastosowaniu - nic
dziwnego zatem, że IE poświęcimy sporo miejsca. Uruchamiamy zatem
IE, w menu Tools szukamy Internet Options, po czym
wybieramy zakładkę Security:

Widzimy tutaj tzw. strefy adresów, z którymi łącząc się IE
przyjmie zadany zestaw ustawień. Strefą, z której korzystamy najczęściej
jest oczywiście Internet i zamiast wybierać predefiniowany
zestaw zabezpieczeń, klikamy w przycisk Custom Level:

W tym miejscu znajduje się cała masa ustawień, z którymi warto się
bliżej zapoznać:
- Download unsigned ActiveX controls:
Nie podpisane przez nikogo kontrolki ActiveX są największym
zagrożeniem dla niedoświadczonych użytkowników i zdecydowanie
nie powinny być ustawione na Enabled. Zaleca się
ustawienie Disabled lub Prompt, kiedy to system
spyta się o pozwolenie. My jednak postaramy się zamiast opcji Prompt
skorzystać później ze strefy stron zaufanych, którym pozwolimy
na większą swobodę bez rysy na bezpieczeństwie.
- Initialize & script ActiveX controls
not marked as safe: Podobnie jak w opcji poprzedniej z tym, że
tym razem dotyczy tu skryptów.
- Run ActiveX controls & plug-ins:
Ponieważ wcześniej wyłączyliśmy akceptowanie wszystkich
kontrolek bez wyjątku, możemy zostawić tą opcję na Prompt,
dzięki czemu zawsze przed uruchomieniem zostaniemy poproszeni o
potwierdzenie. Dzięki temu mamy kontrolę nad tym, na których
etapach wczytywania się stron uruchamiane są zewnętrzne
aplikacje i łatwiej wyłapać jest nam podejrzane zachowanie.
- Script ActiveX controls marked safe for
scripting: Analogicznie do opcji poprzedniej, z tym że znowu
dotyczy to skryptów.
- Active scripting: Najbardziej
kontrowersyjna opcja IE. To właśnie dzięki aktywnym skryptom
dokonuje się najwięcej włamań do systemów przez przeglądarkę.
Niektórzy eksperci twierdzą, że tylko wyłączenie tej opcji
gwarantuje bezpieczeństwo i nie jest to pozbawione argumentów.
Niemniej, wiele witryn korzysta z dobrodziejstw tej opcji (np.
WindowsUpdate). Rodzi się zatem problem, który proponujemy rozwiązać
wyłączając (Disabled)tą opcję dla strefy Internet
i umożliwiając korzystanie jej jedynie stronom znajdującym się
w strefie Trusted (o tym później).
- Allow paste operations via script: Dzięki
tej opcji strony webowe będą mogły uzyskać dostęp do schowka,
czyli miejsca w pamięci, w którym przechowywana jest zawartość
operacji Copy i Paste. Zdecydowanie zaleca się
ustawienie tej opcji na Disabled.
- Scripting of Java applets: JavaScript
(nie mylić z samą Javą) to język skryptów podobny do Active
scripting i jako taki także powinien być wyłączony dla
strefy Internet.
Teraz, żeby nie poświęcać funkcjonalności na ołtarzu
paranoi, w zakładce Internet Options/Security wybieramy
zamiast strefy Internet strefę Trusted sites, po czym
klikamy w przycisk Sites:

W tym miejscu możemy dodać adresy wszystkich stron, którym chcemy
dać możliwość korzystania z wcześniej ograniczonych uprawnień.
Warto więc podać tam http://microsoft.com, czy też inne
"pewne" serwisy używające skryptów czy kontrolek.
Ponadto, używając gpedit.msc (uruchamiamy go tak samo jak secpol.msc),
można w zakładce Computer Configuration/Administrative Templates/Internet
Explorer skorzystać z opcji Security Zones: Do not allow users
to change policies i Security Zones: Do not allow users to add/delete
sites. Zabroni to użytkownikom bez praw administratora (a, jak już
wspominaliśmy, z takich właśnie kont należy korzystać z systemu)
na zmianę tych parametrów.
Zainteresujmy się jeszcze w Internet Options zakładką Content.
Ważna z punktu widzenia bezpieczeństwa jest obecna tutaj opcja AutoComplete,
w którą klikamy:

Funkcja ta istotnie zwiększa komfort korzystania z sieci, z drugiej
jednak strony stanowi poważne zagrożenie bezpieczeństwa i prywatności.
Pozwoli ona komuś, kto w jakiś sposób zaloguje się jako używany
przez nas użytkownik, uzyskać dostęp do zapisanych w pamięci
naszych nazw użytkowników, haseł, opcji i wielu innych rzeczy, których
zwykle nie mamy ochoty podawać co chwila w formularzach, a które
niejednokrotnie wcale nie są takie niewinne. Dlatego też polecamy
odznaczenie opcji Forms (czyli np. frazy używane przez nas
ostatnio przy korzystaniu z wyszukiwarek sieciowych), User names
and passwords on forms oraz Prompt me to save passwords
(znaczenia tych opcji chyba nikomu nie trzeba uzmysławiać). Dla
pewności możemy teraz kliknąć w przyciski Clear Passwords i
Clear Forms, żeby wyczyścić z pamięci ewentualne pozostałości
naszej zabawy sprzed okresu "bezpiecznego IE".
Przejdźmy teraz do zakładki Internet Options/Advanced. Tutaj
także znajdziemy kilka opcji, którym warto się przyjrzeć:
- Use Passive FTP (for firewall & DSL
modem compatibility): Zaznaczając tą opcję zmuszamy przeglądarkę
do korzystania z tzw. trybu pasywnego w połączeniach protokołem
FTP. Dzięki temu między innymi nie udostępnimy tak łatwo
swojego adresu IP.
- Check for publishers certificate
revocation: Zmusi to przeglądarkę do sprawdzania, czy wydany
certyfikat na komponenty, z których właśnie mamy zamiar
skorzystać, nie został z jakichś powodów cofnięty. Zaznaczamy
tą opcję.
- Check for server certificate revocation:
Podobnie jak poprzednia opcja z tym, że ta dotyczy certyfikatów
anulowanych przez serwer, a nie wydawcę.
- Check for signatures on downloaded
programs: Dzięki włączeniu tej opcji (co zalecamy) IE
sprawdzał będzie w ramach możliwości autentyczność programów
ściąganych przy jego użyciu.
- Do not save encrypted page to disk:
Zdecydowanie zaznaczyć. Dzięki temu strony z poufnymi
informacjami (choć zaszyfrowanymi) nie będą zapisywane na dysku
w celach tymczasowej ich obsługi.
- Warn about invalid site certificates:
Zalezamy zaznaczenie tej opcji, co spowoduje wygenerowanie ostrzeżenia
w przypadku braku zgodności adresu na certyfikacie strony ze
stanem faktycznym.
- Warn about changing between secure &
not secure mode: Dzięki zaznaczeniu tej opcji będziemy
informowani o zmianie trybu pracy przeglądarki pomiędzy
bezpiecznym i niezabezpieczonym. Warto wiedzieć, które
informacje idą jaką drogą.
- Warn if forms submittal is being
redirected: Zalecamy zaznaczenie tej opcji. Dostaniemy wtedy
informację, kiedy dane z wypełnionego przez nas formularza mają
zostać przekazane do innej strony niż ta, na której znajdował
się sam formularz.

Zewnętrznych narzędzi, których możemy użyć żeby jeszcze
bardziej zabezpieczyć swój system, jest całkiem sporo. Do
najpopularniejszej grupy należą oprogramowanie antywirusowe (kto
jeszcze nie złapał wirusa niech wie, że to tylko kwestia czasu i że
powiedzenie "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal" nie
ma zastosowania w tym wypadku) i tzw. firewalle. Firewalle to programy
ściśle kontrolujące przepływ informacji przez nasze łącze
internetowe i odpowiedniej ich konfiguracji poświęcimy osobny artykuł.
W systemach Windowsowych spełniają one dodatkową funkcję -
pozwalają na limitowanie dostępu do sieci poszczególnym programom.
To ciekawa rzecz, która pozwoli nam dokładnie kontrolować, który
komponent systemu i w jakim celu próbuje uzyskać dostęp do sieci
(czegoś takiego nie oferuje firewall wbudowany w XP i dlatego go nie
polecamy). Po zezwoleniu na dostęp do netu jedynie używanym przez
nas programom i pewności, że nic innego się nie przeciśnie, od
razu poczujemy się lepiej.
Warto też skorzystać z narzędzi, które w bezpieczny sposób
przeskanują nasz system w poszukiwaniu dziur w zabezpieczeniach.
Polecane przez nas to:
- Microsoft
Baseline Security Analyzer: Narzędzie autorstwa
Microsoftu, które pomoże wytknąć nam dziury w posiadanym
systemie.
- Qualys
BrowserCheck: Ciekawa strona webowa, która próbuje robić
użytek z instejących w naszej przeglądarce dziur. Przedstawia
odpowiedni raport i sugestie rozwiązania problemów.
- XP
AntiSpy: Bardzo popularny program do wykrywania i wyłączania
wszystkich opcji Windowsa XP mogących umożliwić komuś
naruszenie naszej prywatności. Jedno z najlepszych narzędzi tego
typu.
- Privacy
Inspector: Nie chcecie żeby dzieci, rodzeństwo, szef czy
ktokolwiek inny mający fizyczny dostęp do komputera którego właśnie
używaliście, mógł podejrzeć co robiliście? Z pomocą
przyjdzie program Privacy Inspector 1.0. To ciekawe narzędzie
wyczyści komputer ze wszelkich śladów prywatnych informacji,
jakie mogą zostać w pamięci w różnych miejsach. Bufory cache,
wpisy w rejestrach, historie wywołań, ostatnio przeglądane
dokumenty itd... Ma zaawansowane funkcje kontroli nad tym, czego
chcemy się pozbyć, oferuje też metody zabezpieczania danych
przez szyfrowanie.
- Lavasoft
AD-Aware: Narzędzie skanujące cały system (pliki,
rejestr, ...) w poszukiwaniu komponentów figurujących na listach
oprogramowania znanego jako SpyWare (czyli ingerującego w
prywatność użytkowników).
- SpyStopper:
Cały czas monitoruje przeglądarkę webową pod kątem
korzystania z treści naruszających prywatność.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że to dopiero wstęp do prawdziwego
kompendium bezpiecznego systemu dla przeciętnych użytkowników.
Dlatego też jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie co do innych
rzeczy, które należałoby tutaj uwzględnić - propozycje prosimy
kierować na nasz adres
redakcyjny. Kto wie, być może z Waszą pomocą ten tekst
przerodzi się kiedyś w istotnie zaawansowany podręcznik, z którego
skorzystać będą mogli nawet ludzie którym opisywane tutaj póki co
problemy nie wydają się specjalnie odkrywcze.
|
|
|
|